Wydarzenia

Żółcino – pożar stodoły

Niedziela 20 czerwca 2010 r. o godzinie 10:35  trzy jednostki PSP i pięć OSP gaszą starą stodołę na polach za wsią Żółcino. To stare opustoszałe od lat gospodarstwo kilkukrotnie było już podpalane lecz dzisiejszy pożar wyrządził największe straty. Rolnik dzierżawiący stodołę zauważył smużę dymu unoszącą się nad dachem z odległości około pół kilometra i natychmiast udał się na ratunek. Chociaż wewnątrz były tylko resztki materiałów palnych to podmuchy wiatru szybko rozprzestrzeniły ogień tak, że dzierżawca nie zdążył ewakuować części do kombajnu. Nadpalony heder został wyciągnięty po ugaszeniu pierwszych płomieni przez strażaków z naszej JRG. Z gaszeniem pożaru nie było żadnych trudności ale polna droga dojazdu to tragedia a wozy bojowe tankowane były z hydrantów w Kamieniu Pomorskim.

                 

Pożegnanie Darka Chmielewskiego

17 czerwca 2010 roku na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie odbyła się uroczystość pogrzebowa naszego kolegi, emeryta Dariusza Chmielewskiego. Przeżył 47 lat.  Wspominamy go jako zaangażowanego w służbie ratownika kierowcę, koleżeńskiego i uczynnego. Cześć jego pamięci.

Wspólne ćwiczenia służb na wodzie

Poniedziałek 14 czerwca tradycyjnie braliśmy udział w "Delicjadzie Dziecięcej". Nasze wozy jechały na końcu wesołego korowodu, następnie były zabawy z dziećmi, najwięcej emocji wzbudziło przebieranie VIP-ów za bliżej nieokreślone stworki. W końcu WOPR, Policja i Straż Pożarna przystąpili do ćwiczeń ratowania topielca – przy okazji pokazów był to dobry sprawdzian naszej sprawności przed wakacjami.

                       
   

Konkurencje strażackie w SP 2

W sobotę 12 czerwca podczas festynu rodzinnego dla dzieci ze Szkoły Podstawowej Nr 2 nie obyło się bez konkurencji strażackiej. Okazało się, że w stresie nie tak łatwo zapiąć pas MDP drżącymi rękami. Strażacy musieli pomagać najmłodszym, starsze dzieci musiały radzić sobie same. Jednak największe emocje wywołał bieg drużyn złożonych z nauczycieli i samorządowców – doping z sali był ogromny. Po dobrze spełnionym obowiązku na strażaków czekały pieczone kiełbaski. Na koniec dzieci z rodzicami mogli zobaczyć wóz bojowy z jego wyposażeniem oraz zrobić pamiątkowe zdjęcia.

           
  

Raport z powodzi

Kończy się pracowita niedziela. 5:00 ze snu wyrwał mnie ból przykurczonych nóg – mówi Robert – nasz Nissan nie jest komfortowy do jazdy ale do spania całkowicie się nie nadaje. Poprzedniej nocy spaliśmy tylko 4 godziny na korytarzu ale za to na materacach z wyprostowanymi nogami. Aby rozprostować nogi polecono nam zasypywać worki piaskiem i nosić je na wały, nie dość, że podsiąknięte po pierwszej powodzi to druga fala jest większa. Napór wody zrobił już wyrwę długości 300m, zalało 90% gminy Wilków w Powiecie Opole Lubelskie. Woda wdarła się tak nagle, że utopiły się dwa samochody PSP– nie zdążyły uciec przed falą – potem je zholowano ale już są zalane. Od 13:00 pływamy łodzią po dwóch. Pierwszy raz wypłynęliśmy na około 1,5 godziny z gospodarzem aby mógł nakarmić zwierzęta na strychu, zabrał się z nami fotoreporter PAP-u. Za drugim razem dostaliśmy polecenie ewakuacji 2 osób. Następnym rejsem płynęliśmy z mężczyzną i kobietą do ich gospodarstw karmić zwierzęta –  domostwa zalało im do 1 piętra. Trafił się też nam ksiądz z którym płynęliśmy do jego parafii po leki i recepty. Obraz jest tragiczny – po pierwszej fali powodziowej ludzie wynieśli na zewnątrz do wysuszenia co się dało. Druga fala uniosła to na wodzie, meble pływały w zagrodach póki widać było końce płotów. Woda się podniosła i teraz to wszystko ruszyło na upiorną wędrówkę po całej gminie. Wiele osób pilnuje dobytku na strychach ale poziom wody wciąż wzrasta i najwięksi twardziele już nie wytrzymują. Obiecują nam tej nocy sen, mamy nie pływać po ciemku ale… po godzinie 1:00 spodziewana jest fala kulminacyjna, strażacy wciąż pracują z workami na wałach a więc nie wiadomo czy pośpimy. Jedzenie mamy smaczne, przywożą ciepłe posiłki ale chłopaki są głodni jak wilki a gary mają ograniczoną pojemność. Jemy swoją porcję i nie podchodzimy po dokładkę bo jest nas prawie 150 osób i przykro by było gdyby komuś zbrakło – więc dojadamy czym się da. A wody do picia mamy ile kto zapragnie! Sił na razie nie brakuje, Tomka nie idzie utrzymać, wszędzie chciałby być. Pozdrawiamy was wszystkich na suchym lądzie!!!

     

Wypadek Śniatowo

5 czerwca o godzinie 19:23 do wypadku samochodu na byłym lotnisku w Śniatowie dyspozytor PSK zadysponował dwa zastępy JRG Kamień Pomorski i OSP Jarszewo. Samochód BMW kierowany przez młodego mężczyznę z dwiema pasażerkami rozpędzony na betonowym pasie wszedł w zakręt na jego końcu, piasek pod kołami sprawił, że kierowca stracił panowanie nad pojazdem, siła bezwładności wyrzuciła ich w pole po czym samochód prawym rogiem ściął metalowe schody prowadzące do drzwi na słupie wiatraka energetycznego. Siła uderzenia była tak duża, że kierowca i pasażerki doznali obrażeń.Siedząca z tyłu kobieta doznała poważnego złamania kości udowej. Lekarz z pogotowia ratunkowego poprosił strażaków aby przy użyciu sprzętu hydraulicznego wykonali obszerny dostęp do poszkodowanej aby można było bez większych ruchów złamaną nogą wyjąć ja z pojazdu. Kobietę zabrał śmigłowiec LPR-u a pozostałe dwie osoby zostały zabrane do szpitala przez karetki pogotowia ratunkowego z Kamienia Pomorskiego.

                    

Wypadek w Mokrawicy

04 czerwca 2010r. godz. 17:49 dyspozytor PSK w Kamieniu Pomorskim dostaje zgłoszenie, że na drodze w Mokrawicy doszło do wypadku drogowego. Strażacy na miejscu zdarzenia zastają kierowcę samochodu Suzuki zaopatrywanego w karetce pogotowia. Z jego relacji wynika, że jadąc w kierunku Kamienia Pomorskiego z niewyjaśnionych przyczyn stracił panowanie nad kierownicą i gwałtownie skręcił w lewo, otarł się prawym bokiem o drzewo zatrzymując na prawym boku dopiero za rowem wypełnionym błotem. Kierowca (60 lat) o własnych siłach opuścił pojazd i telefonicznie wezwał pomoc. Strażacy sprawdzili pojazd na okoliczność wycieków płynów eksploatacyjnych, odłączyli akumulator, pomagali w transporcie poszkodowanego oraz zabezpieczali lądowanie i start śmigłowca ratunkowego. Pilot na początku próbował posadzić maszynę na skoszonym polu lecz pęd powietrza podrywał tak wiele resztek skoszonej trawy, że chroniąc turbiny przed zanieczyszczeniem postanowił wylądować wprost na asfalcie drogi. Manewr lądowania na wąskiej drodze pomiędzy drzewami wykonany został perfekcyjnie – to trzydziestoletnie doświadczenie – skromnie wtrąca pilot wychodząc z kabiny.  Ratownicy medyczni stwierdzili, że stan poszkodowanego wymaga przetransportowania go śmigłowcem do szpitala w Gryficach. Ostatni z miejsca zdarzenia odjechali strażacy o godzinie 18:17, wrakiem samochodu zajął się brat poszkodowanego.