Sytuacja zmusiła policjanta do wykonania pracy strażaka

Z odwagą stłumił płomienie wyższe od niego  

4 marca br. o godzinie 16:15 policjanci wykonując działania operacyjne zapukali do drzwi starego, parterowego budynku w Międzyzdrojach. Przed mł.asp. Krzysztofem Kwaśniewskim uchyliły się drzwi, w głębi stał mężczyzna o utrudnionym kontakcie. Na widok policjanta mężczyzna poszczuł psem i szybko zatrzasnął drzwi. Z wnętrza zaczęła dochodziła rozmowa z psem oraz groźby a przez szpary nieszczelnych drzwi wydostała się woń rozpuszczalnika z odgłosami rozchlapującej się cieczy. Podejrzany groził spaleniem budynku, jego głos zaczął się oddalać. Krzysztof błyskawicznie podjął decyzję – silnym kopnięciem otworzył stare drzwi i wbiegł do mieszkania. Mężczyzna ze zwierzęciem i butelką rozpuszczalnika przechodził właśnie przez małą kuchnię zamykając za sobą drzwi. Pomieszczenia były bardzo niskie a silna woń rozpuszczalnika utrudniała oddychanie. Krzysztof poczuł jak podeszwy jego butów zamieniają się w śliską maź, przebiegł przez kuchnię i siłą sforsował następne drzwi. W pokoju pochlapanym rozpuszczalnikiem zastał zdezorientowanego psa, zwierzę odurzone gryzącą wonią substancji chemicznej i hukiem forsowanych drzwi oszalało. Policjant szybko otworzył okno przez które pies natychmiast wyskoczył na zewnątrz. Teraz Krzysztof rzucił się za podejrzanym do następnego, ostatniego pomieszczenia, otworzył drzwi i z impetem wpadł wprost na płonącą na dywanie plamę rozpuszczalnika, płomienie podnosiły się na wysokość 1,5 metra a gorący dym zassany do płuc na chwilę zatrzymał oddychanie, instynkt nakazał mu natychmiast cofnąć się z powrotem, kontem oka zauważył jeszcze otwarte okno, w pomieszczeniu nie było nikogo. Policjant zostawił los podejrzanego partnerom czekającym na zewnątrz budynku a sam chwycił zerwaną wcześniej z drzwi kotarę i polał ją wodą ze stojącego pod ręką wazonu na kwiaty, gdy ponownie wszedł do ostatniego pokoju płomienie ognia sięgały już prawie sufitu. Jednym celnym rzutem nakrył płonącą plamę rozpuszczalnika a płomień natychmiast zniknął. Gryzący, gorący dym zaatakował oczy i płuca Krzysztofa zmuszając go do natychmiastowego odwrotu. W tym momencie do mieszkania wchodzili już strażacy, silna woń rozpuszczalnika skłoniła ich do natychmiastowego przewietrzenia pomieszczeń aby nie doszło do wybuchu oparów cieczy.

Cała ta sytuacja była bardzo dużym zagrożeniem dla policjanta a także mieszkających na poddaszu starszych ludzi. Na szczęście podejrzany rozlewając rozpuszczalnik czynił to niedbale tworząc jedynie plamy które dzieliła pewna odległość uniemożliwiająca szybkie przerzuty ognia. Wielkie znaczenie miało także zdecydowanie i szybka, prawidłowa reakcja Krzysztofa dzięki której nie doszło do wybuchu i pożaru we wszystkich pomieszczeniach. Duża ilość materiałów palnych w pomieszczeniach oraz palna konstrukcja budynku doprowadziłyby do szybkiego rozwoju pożaru i uwięzienia ludzi mieszkających na poddaszu.

Naszemu koledze z resortu MSWiA należą się podziękowania i gratulacje za wzorowo wykonaną pracę.

Zdjęcie: mł.bryg. Daniel Kowaliński

Dodaj komentarz